Jego rodzina z małymi dziećmi nie chce już się u niego zatrzymywać. Widoki z okna, jednak mogą rozłożyć na łopatki nawet dorosłego...
Najpierw piwo, potem hazard
Dochodzi też do szarpanin, bójek, omdleń z powodu upojenia alkoholowego. Ostatnio nawet zgłoszono nam oddawanie czynności fizjologicznych na feralnej ulicy jaką stał się plac Grunwaldzki. Protestujący mieszkańcy podnoszą, że lokal nie ma odpowiedniego zaplecza sanitarnego, wygłuszenia oraz wentylacji, a nawet parkingu. Nie ma też ochrony, co powoduje nie radzenie sobie przez obsługę z niesfornymi, a często pijanymi klientami. Zdaniem mieszkańców wcześniej dało się wytrzymać, bo bar piwny w tym miejscu działał w godz. 9.00-22.00 i jak mówią żadnych burd nie było. Gdy bar piwny zamknięto, najpierw pojawił się punk z nielegalnym hazardem. I się zaczęło. Pojawiły się KAS i policja – koniec w miarę spokojnego życia wokół!
- Nie możemy znieść tych ekscesów dłużej. Gdy zwróciłam uwagę kilku osobom, że w środku nocy niestosownie się zachowują, to zostałam wyzwana od starych k... - jestem załamana – relacjonuje starsza mieszkanka kamienicy, z drugiej strony od placu Grunwaldzkiego. - Nie wiem już co robić. Dlaczego młodzi ludzie się tak zachowują i dlaczego władze Gniewu przyzwalają na to? Ktoś przecież wydał pozwolenie na działalność tego baru w tym miejscu. Tu co weekend nie da się żyć. Sama jestem osobą schorowaną. Nie mogę się tak stresować, a muszą tu mieszkać nie mając rodziny...
Rechoty, pijaństwo i szarpaniny
Bar został otwarty 1 marca br. i od tamtego czasu, jak czytamy w piśmie jednej z mieszkanek odbywa się zakłócanie ciszy nocnej „na zasadzie konstrukcji czynu ciągłego z naruszeniem art. 51 par. 1 Kodeksu wykroczeń. Bar jest otwarty w godz. od 14.00 do 5.00 lub w godz. od 18.00 do ok. 4.00 – 5.00 z każdego piątku na sobotę i z każdej soboty na niedzielę.”
Protestujący mieszkańcy zapytani przez nas o petycję właściciela baru do mieszkańców, która rzekomo miała wykazać potrzebę funkcjonowania pijalni w tym miejscu napisali w piśmie: „Tym wszystkim, którzy podpisali petycję na okoliczność utrzymania baru na ul.
Zamkowej (napisane jak w oryginale, ale chodzi o lokal przy pl. Grunwaldzkim), proponuję aby wzięli ten bar pod swoje domostwa. Nikt nie ma prawa decydować za mnie i najbliższych mi sąsiadów, że mamy żyć i mieszkać obok nocnego lokalu, którego klienci urządzają bijatyki i szarpią się w nocy na ulicy pod oknami, wrzeszczą, urządzają rechoty śmiechu, używają wulgarnych słów, piją na ulicy alkohol, sikają gdzie popadnie, rozbijają butelki po alkoholu, „rozprowadzają zawiniątka i licho wie co jeszcze.”
Mieszkańcy wspominają o wyścigach samochodowych, używaniu klaksonów w nocy i puszczaniu głośnej muzyki, trzaskaniu drzwiami i śmieceniu”. Litania jest jednak dłuższa. Mieszkańcy mówią i piszą w pismach wprost o lokalu „speluna z filmów z lat 50-tych”. Mieszkańcy wspomnieli nam, że zgłosili się do radnego Urbana z Gniewu, ale nie podjął żadnych działań.
Wielokrotnie powtarzające się ekscesy powodują interwencje patroli policyjnych. Uzyskaliśmy potwierdzenie z Komendy Powiatowej Policji, że mają one miejsce. Na apli przytaczamy dane z podejmowanych czynności.
Właściciel baru tłumaczy
Zwracając się do właściciela (Jungle Bar) Gniewskiej Jungli, znajdującego się przy Placu Grunwaldzkim, poinformowaliśmy o szeregu uwag kilkorga mieszkańców pobliskich kamienic takich jak ekscesy alkoholowe i szarpaniny pod jego lokalem, przekleństwa na ulicy, publiczne załatwianie czynności fizjologicznych oraz oczywiście o regularnych interwencjach policji. Powiadomiliśmy też, że wiemy, że pod jego lokalem można, prawdopodobnie zauważyć także pijane osoby nieletnie. Trudno przesądzać, że są to klienci baru niemniej są w pobliżu i wydaje się, sądząc po ubiorze i wzroście, że mogą to być osoby nieletnie. Mieszkańcy nie tylko poinformowali naszą redakcję, ale i skierowali sprawę do rozpatrzenia przez Urząd Gminy. Nie wykluczają założenia sprawy cywilnej. Co na to właściciel? Czy zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego? Czy ma pomysł na to, by zapobiec w przyszłości tego typu zachowaniom?
- Trzeba przyznać, że część sytuacji, o których się mówi, bywa przedstawiana w sposób przesadzony – mówi Dominik Poznański, właściciel „Gniewskiej Jungli”. – Lokal działa wyłącznie w piątki i soboty, od godziny 18.00 do 2.00 w nocy i wtedy też jest zamykany. Nie zgadzam się ze stwierdzeniami, że bywa otwarty do 4 czy 5 rano. To, co dzieje się później w mieście, nie jest już moją odpowiedzialnością. Oczywiście normalne jest, że goście wychodzą zapalić papierosa czy przewietrzyć się – ale nie ma tu mowy o jakichś nadzwyczajnych ekscesach.
Opowiedzieliśmy o interwencji policji, którą widzieliśmy na zapisie kamery monitoringu (osoby na wideo chwiały się, szarpały między sobą. Jedno ujęcie przedstawiało osobę, która przewróciła się niedaleko baru, policjanci podchodzili do tych osób sprawdzając co się z nią działo...).
- Zdarza się, że osoby, które przesadziły z alkoholem, mają problemy z równowagą i zachowują się w sposób nie do końca kontrolowany – to niestety naturalna konsekwencja spożycia. W tej lokalizacji nie mam możliwości wydzielenia ogródka piwnego czy osobnej strefy, dlatego goście wychodzą przed lokal. Sam często reaguję – zwracam uwagę, kiedy ktoś hałasuje albo próbuje wynieść alkohol, ale nie da się w stu procentach dopilnować każdej sytuacji. Warto też zaznaczyć, że mój lokal to pub, nie klub taneczny – oferujemy wyłącznie alkohol, nie organizujemy dyskotek czy głośnych imprez. Jeśli chodzi o procedurę w sprawie koncesji, sprawa jest w toku. Zebrałem jednak wiele podpisów poparcia od osób, które chcą, by lokal pozostał – faktyczne zastrzeżenia zgłaszają zaledwie 2–3 osoby, a inni mieszkańcy tej samej ulicy nie widzą problemu.
Odniesienie do ew. rozmowy z protestującymi mieszkańcami, by rozwiązać problem:
- Protesty pojawiły się właściwie już w momencie, gdy wynająłem lokal – jeszcze zanim rozpoczął się remont. Tymczasem w tym miejscu przez blisko 30 lat działał bar, czynny codziennie w regularnych godzinach, i cieszył się dużym zainteresowaniem. Jestem przekonany, że część osób, które dziś protestują, sama w młodości korzystała z tamtego lokalu. Działam dwa dni w tygodniu – w piątki i soboty – bo wtedy ludzie faktycznie wychodzą. Gdybym zamykał lokal o północy, to de facto musiałbym go zamknąć na dobre, bo większość gości pojawia się dopiero później.
Jeśli chodzi o osoby nieletnie – u mnie nie kupią alkoholu, tego przestrzegamy bardzo rygorystycznie. Bywa natomiast, że przed lokalem stoją młodzi ludzie, którzy w ogóle nie byli moimi klientami. Mogą kupić u mnie napój bezalkoholowy, jak Pepsi, ale nie alkohol. Czasami zdarza się, że pod lokalem ktoś ma butelkę, której nie sprzedaję – wtedy reaguję i proszę o odejście.
Reakcja mieszkańców
Mieszkańcy skierowali pisma do Urzędu Miejskiego w Gniewie z żądaniem rozwiązania problemu oraz zgłaszające naruszenie zasad i warunków korzystania z zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych, wydanych na bar „Gniewska Jungla”. Jak napisano w odpowiedzi z 16 lipca 2025 r.: „(...) w związku z potrzebą uzupełnienia materiału dowodowego, zakończenie postępowania wydłuża się do dnia 15.09.2025 r.” (pismo podpisane przez Karolinę Liebrecht, sekretarz gminy Gniew).
Sprawa trafiła też do Komisariatu Policji w Gniewie i Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, Wydziału Skarg.
Mieszkańcy żądają odebrania koncesji na sprzedaż alkoholu w Barze „Gniewska Jungla, a od funkcjonariuszy policji skuteczniejszego działania. Jeśli sytuacja się nie poprawi zapowiadają zakładanie spraw sądowych.
Policyjne interwencje na placu Grunwaldzkim
Sierż. Aleksandra Smukalska, Zastępca Oficera Prasowego KPP w Tczewie:
- W odpowiedzi na Pańskie zapytanie dotyczące interwencji podejmowanych przez funkcjonariuszy KPP w Tczewie oraz jednostek podległych, w rejonie placu Grunwaldzkiego w Gniewie, uprzejmie informuję, co następuje:
Policjanci regularnie monitorują sytuację w centrum miasta Gniew, w tym również w okolicy placu Grunwaldzkiego. W przypadku zgłoszeń dotyczących zakłócania porządku publicznego lub ciszy nocnej, podejmowane są stosowne interwencję. Działania te mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim mieszkańcom oraz przeciwdziałanie naruszeniom prawa.
W ciągu ostatnich trzech miesięcy (od 1 czerwca b. r.) odnotowano 13 interwencji we wskazanym rejonie. Zdarzenia te dotyczyły zarówno incydentów związanych z nadużywaniem alkoholu, jak i pojedynczych przypadków zakłócania ładu i porządku publicznego. W każdym przypadku funkcjonariusze policji podejmowali działania zgodnie z obowiązującymi procedurami.
Jeśli chodzi o obecność osób niepełnoletnich, nie są nam znane częste przypadki ich udziału w incydentach wymagających interwencji policji w pobliżu opisywanego rejonu. Jednakże każdorazowo w przypadku ujawnienia takich sytuacji, podejmowane są odpowiednie czynności przewidziane prawem. Zapewniam, że policjanci na bieżąco analizują napływające sygnały oraz dostosowują działania prewencyjne do aktualnych potrzeb lokalnej społeczności.
Wawrzyniec Mocny
Fot. Monitoring mieszkańca
Napisz komentarz
Komentarze