czwartek, 14 maja 2026 13:14
Reklama
Brak miodu

Susza, przymrozki i brak pożytków. Pszczelarze alarmują: sezon 2026 rozpoczął się fatalnie

Tegoroczny sezon pszczelarski rozpoczął się wyjątkowo trudnie. Chłodny kwiecień, nocne przymrozki, silny wiatr i utrzymująca się susza sprawiły, że pszczoły mają ograniczony dostęp do pożytków, a pszczelarze już teraz obawiają się słabych zbiorów miodu. Polska Izba Miodu zwraca uwagę, że problem wykracza daleko poza jednorazowe załamanie pogody. Coraz większym wyzwaniem stają się zmiany klimatu, monokultury upraw oraz spadek bioróżnorodności, które wpływają zarówno na kondycję pszczół, jak i przyszłość całego rynku miodu w Polsce.
  • Źródło: Polska Izba Miodu
Susza, przymrozki i brak pożytków. Pszczelarze alarmują: sezon 2026 rozpoczął się fatalnie
Trudny początek sezonu


Pszczelarze z dużą ostrożnością patrzą na tegoroczny sezon. Choć pszczoły rozpoczęły aktywność już w marcu, brak odpowiednich pożytków sprawił, że rozwój rodzin został zahamowany. W wielu regionach kraju owady nie miały dostępu do kwitnących roślin, przez co dochodziło nawet do rabunków między ulami.

Jak podkreślają przedstawiciele branży, obecny sezon od początku jest wyjątkowo wymagający. Niedobór opadów ogranicza rozwój roślin nektarodajnych, osłabiony rzepak produkuje mniej nektaru, a silny wiatr utrudnia pszczołom loty i powroty do uli. Dodatkowo poranne przymrozki niszczą kwiaty i zmniejszają ilość dostępnego pyłku.


Coraz mniej pożytków dla pszczół


Eksperci zwracają uwagę, że problem nie dotyczy wyłącznie pogody. Coraz większym wyzwaniem staje się również postępująca monokultura upraw, zanik dzikich łąk i miedz oraz presja chorób i pasożytów, takich jak warroza. Wszystko to sprawia, że pszczoły mają coraz krótsze „okna pożytkowe”, a wydajność uli systematycznie spada.

Jeszcze kilkanaście lat temu standardem było pozyskanie nawet 20–30 litrów miodu z jednego ula. Dziś w wielu pasiekach zbiory wynoszą zaledwie kilka litrów.

Dane przywoływane przez Polską Izbę Miodu pokazują, że choć liczba rodzin pszczelich w Polsce wzrosła w ostatniej dekadzie o około 85 proc. i wynosi obecnie około 2,4 mln, produkcja miodu utrzymuje się na podobnym poziomie – około 27 tys. ton rocznie.

Średnia wydajność jednej rodziny pszczelej w Polsce to około 11,6 kg miodu. Dla porównania w Niemczech jest to około 34 kg, a we Francji około 18 kg. Zdaniem ekspertów pokazuje to, że problemem nie jest brak pszczół, lecz pogarszające się warunki środowiskowe i ograniczona baza pokarmowa.


Dyskusja wokół ochrony zapylaczy


W ostatnich miesiącach pojawiła się także dyskusja dotycząca wpływu pszczoły miodnej na dzikie zapylacze. Część środowisk politycznych odebrała ją jako atak na pszczelarstwo, jednak eksperci podkreślają, że chodzi przede wszystkim o ochronę bioróżnorodności i racjonalne zarządzanie przestrzenią dla wszystkich zapylaczy.

Profesor Mirosław A. Michalski z Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa w Poznaniu zwraca uwagę również na kwestie związane z handlem miodem i oceną jego jakości. Jak podkreśla, w ostatnich latach pojawiają się próby podważania jakości miodów dostępnych na polskim rynku poprzez stosowanie metod badawczych, które nie są powszechnie uznawane w Unii Europejskiej. Jego zdaniem kluczowe znaczenie mają transparentność i rzetelna certyfikacja produktów.


Polska nadal liczy się na rynku miodu


Mimo trudności Polska nadal pozostaje jednym z największych producentów miodu w Unii Europejskiej. Polskie miody – rzepakowe, lipowe, wielokwiatowe czy gryczane – cieszą się uznaniem zarówno w kraju, jak i za granicą.

Polska jest również ważnym uczestnikiem europejskiego rynku handlu miodem. W 2023 roku eksport wyniósł około 14 tys. ton. Najwięcej polskiego miodu trafiło do Niemiec, Włoch, Hiszpanii oraz Grecji.

Przedstawiciele Polskiej Izby Miodu podkreślają także, że import miodu nie powinien być postrzegany wyłącznie negatywnie. Produkty sprowadzane m.in. z Chin, Ukrainy czy Ameryki Południowej pozwalają uzupełniać krajową produkcję w latach słabszych zbiorów, stabilizować ceny oraz poszerzać ofertę dla konsumentów.


Przyszłość zależy od środowiska


Choć polskie pszczelarstwo nadal ma ogromny potencjał, branża coraz mocniej odczuwa skutki zmian klimatycznych i pogarszającej się kondycji środowiska. Wszystko wskazuje na to, że przyszłość rynku miodu będzie w dużej mierze zależeć od ochrony bioróżnorodności oraz poprawy warunków życia zapylaczy.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu kwidzyn1.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Harry PotterTreść komentarza: A ten łe. Na zdjęciu co się tak napompował . Pajacowanie w mundurze. Jeszcze to te ze Sztumu porazkaŹródło komentarza: Panują mrozy, ale tafle lodu na rzekach i jeziorach mogą być cienkie. NIE RYZYKUJ!Autor komentarza: Schlomo UbermannTreść komentarza: Ale przypał. Chyba nie wypłaci się do końca życia. No ale tak kończą frajerzy.Źródło komentarza: ZOBACZ [WIDEO] !!Ujawnienie kokainy wartej 5 mln zł efektem pracy trzech służb mundurowychAutor komentarza: haniaaTreść komentarza: tak o zsrowie trzeba dbać .... Produkty z konopi są mi naprawdę bliskie – i to nie tylko z ciekawości, ale przede wszystkim z własnego doświadczenia. Moja przygoda zaczęła się od bólu kręgosłupa, który towarzyszył mi praktycznie codziennie. Z początku ratowałam się klasykami – ketonal, inne przeciwbólowe – niestety, żołądek długo tego nie wytrzymał. W pewnym momencie bolało mnie już nie tylko plecy, ale też brzuch, dosłownie po wszystkim. Zaczęło się błędne koło – ból, stres, napięcie. Lekarze zaczęli mówić, że pewnie "sama sobie to nakręcam", że to psychosomatyka. Czułam się bezsilna. I wtedy – zupełnie przypadkiem – kuzyn dał mi namiar na Konopną Farmację z Poznania. Po rozmowie z panią farmaceutką dostałam polecenie: olej CBD 5% dekarboksylowany, 3 razy dziennie po 5 kropli. Do tego dorzuciła maść laurową z olejem konopnym, eukaliptusem i propolisem – cudo na ból pleców! Ale to nie wszystko – zaczęłam pić napar z passiflory i łykać olej z czarnuszki na żołądek. Efekt? Jakby ktoś zgasił ogień, który palił mnie od środka. Ból pleców się wyciszył, żołądek odetchnął, a ja zaczęłam normalnie funkcjonować. Coś, co wydawało się beznadziejne, zaczęło mieć sens. CBD naprawdę mi pomogło – nie jako cudowny lek na wszystko, ale jako realne wsparcie, które dało mi ulgę i spokój. Jeśli ktoś z Was się waha, polecam z serca – ale zawsze z głową i najlepiej po konsultacji z kimś, kto zna się na rzeczyŹródło komentarza: 7 kwietnia 2025 r. - Ważny dzień w kalendarzu. Światowy Dzień ZdrowiaAutor komentarza: DominikTreść komentarza: Proszę rodzinę osoby zmarłej o kontakt, przekażę przydatne informacje tel. 664694990Źródło komentarza: Na drodze zginął 59-letni motocyklistaAutor komentarza: ZuziaTreść komentarza: Bo książki, zwłaszcza kryminały to emocje. Po to są l. Szkoda, że zapominamy, że jest jeszcze druk i papier tylko gapimy się w te ekrany i scrollujemy shitŹródło komentarza: Zabezpieczono pięć automatów do nielegalnych gier hazardowych
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama